czwartek, 14 sierpnia 2014

Głupie serce

Dzieje się coś dziwnego. Coś miłego, coś fajnego a jednocześnie coś niebezpiecznego. Ktoś robi wyjątkowo miłe rzeczy, niespotykane wcześniej. Przez to czuje się wyjątkowo. A głupie zaczyna szaleć. Dostaje głupaki. Ale to wszystko przecież nie musi od razu coś oznaczać... Może jest ot tak, po prostu. Ale serce się nikogo nie słucha. Mam nadzieję że nie skończy się to źle. Staram się podchodzić na chłodno ale z moim temperamentem (czytaj w gorącej wodzie kąpany) nie jest to takie proste. I do tego te myśli... Ech.. Czas pokaże co będzie. Póki co nie mogę doczekać się września. Może po nim zmienie jeszcze bardziej moje plany?

niedziela, 10 sierpnia 2014

Deszczowe odwiedziny

Bardzo fajnie było odwiedzić znów Redditch i Birmingham. Tym bardziej, że tym razem byłem tam z Arturem i mieliśmy ze sobą aparaty. Nie dopisala co prawda pogoda pierwszego dnia ale i tak coś się udało "ustrzelić". Ale najfajniej było spotkać się z Przemkiem i Pauliną :) Lecz zanim to nastąpiło poszliśmy się powspinać na ścianie, na której jeszcze nie byłem - Redpoint Climbing Centre. Poznaliśmy tam fajnego Polaka, który tam pracuje. Ścianka naprawdę niezła. Kilka dróg robi wrażenie. Szkoda tylko że nie można było pożyczyć liny. No trudno. Ale i tak się dobrze bawiliśmy. 
Po wspinaniu pojechaliśmy na grilla do znajomych Artura, którzy mieszkają w Redditch. Nie było tak źle. Przynajmniej pojedliśmy za free ;) Potem wpadliśmy do mojego kumpla z Łodzi. Przemka już dawno nie widziałem a to spoko ziom jest :) Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, wypiliśmy flaszeczke, we dwoje bo Artur bidok padł jak tylko siadł przy stole :P
Flaszeczka szybko pękła ale stan "poflaszeczkowy" niestety szybko nie minął. Dobrze że po whisky nie mam kaca ;) Ale i tak człowiek się jakoś dziewnie czuje. Na szczęście spotkanie z Pauliną bardzo pomogło :) Lubię ją bardzo. To fajna, pogodna i uśmiechnięta dziewczyna. Zaraża wszystkich swą pozytywną energią :) I chyba jest jeszcze piękniejsza przez to zakochanie w Hubercie. Ale to dobrze. Cieszę się, że jest szczęśliwa :)
To był fajny weekend. W końcu wolny a nie pracujący. Oby więcej takich!

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Kopenhaga po raz drugi!

Dwa tygodnie po wizycie Paździocha, w ostatni weekend czerwca, to ja tym razem wybrałem się do niego w odwiedziny. Bardzo lubię jego miasto. Kopenhaga jest śliczna! Czuje się tam coś jakby przedsionek Skandynawii. 
Wiedziałem, że będzie to wspaniały weekend. Najpierw połaziliśmy wieczorem po starówce rozmawiając o różnych życiowych sprawach. Szkoda że tak mało budynków ma iluminacje. Bołoby co focić! Kolejny dzień to oczywiście wspinanie na bananie :) I kto by pomyślał, że cudem ujdę z życiem z zamachu na moje życie! Było trochę strachu ale i cała kupa śmiechu :) Eksplodowała magnezja w płynie, którą Paździoch usiłował wycisnąć na moje dłonie. Wszystko wkoło, łącznie z nami, było białe :) Incydent troche wybił z rytmu i nie za wiele zrobiliśmy tego ranka. 
Wieczór to już żużel! I moje pierwsze w życiu GP! :) Było świetnie choć nie było kompletu publiczności na Parken Stadium mimo iż Duńczycy mają mocnych zawodników. Mimo to emocji nie zabrakło. Nawet udzieliły się one Paździochowi :) Wygrał, ku uciesze miejscowych, Duńczyk, Niels Christian Iversen. Po zawodach był fajny pokaz sztucznych ognii :) Już teraz myślę gdzie jechać na następne GP. Marzy mi się Praga i Cardiff. 
Niedziela to znów wspinanie na najlepszej ścianie wspinaczkowej na jakiej do tej pory byłem - Blocs & Walls w Kopenhadze :) Niestety czas szybko minął i trzeba było wracać do domu. 
Weekend zapamiętam na długo! ;) Dzięki Stary!