
Tak. Wybrałem Wielką Brytanię. To tu teraz mieszkam. A dziś mija 8 miesięcy jak tu jestem. 13 maja 2013 roku wysiadłem na dworcu w Bolton. Nie bez powodou wybrałem tą właśnie datę. Bardzo się cieszyłem, że zacznę "nowe życie" właśnie w ten dzień. 13 maja to rocznica zamachu na naszego Papieża Jana Pawła II. W 1981 r. na Placu Świętego Piotra w Watykanie otworzono do niego ogień. Jedna z kul mija na milimetry tętnice. Kolejne strzały nie padają, bo pistolet się zacina, co zdarza się raz na milion (!) razy. Brzmi nieprawdopodobnie, ale to fakty. 13 maja miało miejsce również pierwsze objawienie Matki Bożej w Fatimie w roku 1917. To nie była przypadkowa data. Żołnierze nie raz mówią, że to Pan Bóg kule nosi. Tu nosiła je chyba Matka Boska. I właśnie z tymi wydarzeniami chciałem "połączyć", chociażby poprzez datę, moją nową przygodę. Otwarcie przyznaję, że jestem katolikiem. A będąc tu w Anglii zrobiłem się chyba bardziej religijny niż byłem. Papież wciąż jest dla mnie wielkim autorytetem. I miał coś ze mnie - kochał góry :) Wierzę, że nade mną też Ktoś czuwa. I cokolwiek by się nie wydarzyło, wiem, że tak ma być i koniec. Choć nie zawsze chce się z tym pogodzić (taka natura ludzka i moja też) ale z czasem akceptuje to.
Jakie było te 8 miesięcy? No na pewno udane. Choć wpadłem też w pułapkę, w którą wpada pewnie nie jedna osoba. Troszeczkę się zachłysnąłem tym krajem, a raczej tymi pieniędzmi - przyznaje. Ale dzięki temu spełniłem kilka swoich marzeń. I to całkiem dużych. Kupiłem wymarzony sprzęt wspinaczkowy, trochę pozwiedzałem krajów i miast, m.in. Hiszpanię i Danię, i pojechałem na niezły świąteczny urlop. Podciągnąłem na pewno też angielski i to nawet sporo. Poznałem też kilka fajnych osób. Praca jest jaka jest. Chciałoby się lepszą ale póki co są ciut ważniejsze sprawy. A co do przyszłości? No cóż. Początkowo był plan żeby zarobić trochę kasy i za kilka lat wrócić. Ale teraz Anglie traktuję jako przystanek, powiedzmy przesiadkowy. Myślę, że jeszcze kilka miesięcy tu pogoszczę. Choć ze mną nigdy nic nie wiadomo ;) A potem spróbuję swoich sił w państwie, w którym chciałbym już żyć "docelowo" :) Ale co przyniesie przyszłość zobaczymy "jutro".