poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Wielkanoc w Szkocji

To był niesamowity weekend! No jeden z najlepszych w moim życiu! Udało się zrealizować plan wycieczki w 97% :) Mało tego!! Pogoda była wspaniała! Przez 4 dni (!!), nie liczac dzisiejszego poranka gdzie mgliście, miałem błękitne niebo i słońce, które nieźle grzało! :D Pan, z którym jechałem stopem, powiedział mi, że dawno w Szkocji nie było tak pięknej Wielkanocy! A gdy ktoś się dowiedział, że bilety kupiłem miesiąc temu (cena oczywiście jest dużo niższa - tak się oszczędza kase na szaleństwa podczas wypadu ;) ), mówił, że jestem farciarzem ;) Oj tam :) Trochę szczęścia w życiu trzeba mieć, a co! :) Poza tym głupi ma zawsze szczęście :P
Przez 4 dni, zrobiłem 1500km - koleją, autobusem miejskim, stopem, taksówką, autokarem i zwiedziłem całe mnóstwo pięknych miejsc: Stirling wraz z zamkiem, Glasgow, przejechałem się West Highland Railway z Glasgow do Port William - jedną z najbardziej malowniczych szkockich tras kolejowych, wszedłem na Bena Nevisa - najwyższą górę Wielkiej Brytanii, widziałem słynne jezioro Loch Ness (potrów chyba miał sjeste bo go akurat nie było), dotarłem na przylądek Dunnet Head - najdalej wysunięty na północ punkt głównej wyspy Wielkiej Brytanii, widziałem potężne klify robiące ogromne wrażenie - najpiękniejsze w moim życiu, odwiedziłem Thurso - miasteczko, w którym urodził się słynny sir William Smith, a na koniec odwiedziłem jeszcze przepiękną stolicę Szkocji - Edynburg :) Wrażeń, wspomnień, radości, szczęścia - bez liku! :) Tyle marzeń, tych większych i tych mniejszych, spełniłem podczas jednej wyprawy! :) Nie potrafię opisać tego co czuję, nie umiem. Ale jestem przeszczęśliwy! :) Kocham podróżować, kocham żyć w ten sposób :) Bo tak (moim zdaniem) smakuje życie :) Bez względu na to ile to kosztuje. Marzenia warto spełniać :) A Szkocje polecam każdemu! :) Ja sam na pewno tam wrócę :)

niedziela, 20 kwietnia 2014

Dunnet Head


Najfajniej się chyba pisze tak na bieżąco, kiedy w człowieku jest najwięcej emocji. Od rana jestem pełen dobrego humoru :) Bo od rana świeci cudowne słońce, niebo jest błękitne i spełniłem kolejne marzenie :) Jestem w miejscu, które zawsze chciałem zobaczyć - półwysep Dunnet Head. To najdalej wysunięty na północ Wielkiej Brytanii (jako wyspy). Nie sądziłem jednak, że to miejsce jest aż tak piękne! :)
Siedzę sobie teraz na plaży w Thurso, słucham szumu morza (a właściwie to już chyba Atlantyk - cholernie zimny bo wlazłem po kostki - dalej nie było opcji!) i wspominam sobie dzisiejszy dzień. Zobaczyłem dziś niesamowicie piękne klify. W życiu takich nie widziałem! Wysokie na prawie 100m skaliste wybrzeże, o które z hukiem rozbijały się potężne fale. No coś fantastycznego! :) Trudno to opisać słowami. Zdjęcia też tego nie oddadzą.
Obszedłem cały półwysep dookoła. No trochę się idzie, nie powiem. Mi zajęło to jakieś 6h, z odpoczynkami, zdjęciami i podziwianiem. Na najdalej wysuniętym punkcie jest latarnia. Ale jest ogrodzony i wisi tabliczka - teren prywatny. Trochę żałuje, że nie poszedłem tam ostatniego wieczoru, ale byłem zbyt padnięty. I właściwie od latarni zaczyna się ścieżka wiodąca wzdłuż urwistego brzegu. Jedynym mankamentem tejże ścieżynki jest jej szerokość. Jedyne 20cm! Na jedną stopę! No i trzeba stawiać kroki jak modelka. Inna sprawa jest taka, że bez dobrych butów nie radzę się tam wybierać. Prawie cały teren jest podmokły mimo, że sprawia wrażenie suchego jak pieprz. Na dodatek trzeba się co jakiś czas przeprawiać przez bagniste strumyki. Moje nowe Salomony spisały się na medal! :)
Na ścieżce spotkałem tylko 3 osoby. Prócz nich nie było żywej duszy! Tylko ja i dzika przyroda! :) Po dotarciu do West Dunnet zobaczyłem dopiero człowieków i... baaaardzo długą plaże. Na jej końcu dopiero (po godzinie marszu) było Castletown gdzie chciałem złapać transport do Thurso. Chwile zeszło kiedy pewien miejscowy podrzuciłem mnie do ostatniego celu mojej podróży. W miarę szybko.też znalazłem nocleg. Nie będą to królewskie warunki jak zeszłej nocy ale ważne, że blisko stacji i jest coś nad głową ;) Cena też jest nie bez znaczenia ;)
Zmykam do jakiegoś pubu, poznać tubylców, bo zaraz zajdzie słońce i na plaży robi się już dość zimno. Może to nie koniec wrażeń na dziś? ;)
P.S. zdjęcia do wpisów będą dodane później.

sobota, 19 kwietnia 2014

Ben Nevis


No i nie stanąłem na wierzchołku :( Taka jest prawda. Byłem ze 50, może 70 metrów od niego gdy zawróciłem. Jest niedosyt... ale zdrowie ważniejsze. Nie wziąłem ze sobą polara. Nie chciałem niczym dodatkowy się nie obciążać prócz najpotrzebniejszych rzeczy. A to mimo wszystko góry. A na szczycie 98% zawsze wieje. Nie chciałem wychylać ponad kopułę szczytową. Nie wiem co się stało że pomyślałem o zdrowiu. Nie wiem czemu odpuściłem widząc szczyt, mając do niego rzut beretem. Faktem jest też to że byłem potwornie zmęczony. Cisnąłem ile się dało by zdążyć w odpowiednim czasie. No ale te 50m jeszcze bym zrobił.
Mimo wszystko cieszyłem się że jestem na szlaku, że chodzę po górach i to jakich! Są po prostu prześliczne! Niczym fjordy w Norwegii. Na wybrzeżu wyrastają prosto z wody. Można by patrzeć godzinami. Teraz zostaną mi tylko zdjęcia, choć chciałbym tu wrócić.
Może kiedyś? :) Pogoda też dopisała. Po prostu wymarzona :) Słońce i malutkie chmurki :) Coś pięknego! Nie którzy mówią, że mam układy z Panem Bogiem to zawsze mam piękną pogodę :) Nie potwierdzam, nie zaprzeczam! ;) Ben Nevis to normalnie nasz Giewont. Jak jest ładna pogoda walą na niego tłumy. Nie inaczej było i tu. Ale mi to nie przeszkadzało. Cieszyłem się z bycia w górach. Nic innego się nie liczy :)

piątek, 18 kwietnia 2014

Stirling & Glasgow


Pierwsze wrażenie po dotarciu do Glasgow? Zimno! Oj, tak. Poranek był przepiękny ale zimny, mimo że była już 10. No ale w koncu pojechałem na północ :) Zaraz po przyjeździe na dworzec Glasgow Central udałem się na drugi dworzec, Queen Street Station skąd ruszyłem do Stirling. Moje kolejne małe marzenie się spełniło! Zawsze chciałem zobaczyć zamek Stirling :) Jeden z najpiękniejszych szkockich zamków. Miasteczko bardzo mnie urzekło. Cisza, spokój. Domki głównie z kamienia jak przystało na typowe szkockie miasteczko. Ludzie przyjaźni, uśmiechnięci :) Ja też byłem. W końcu przyjechałem do Szkocji, którą uwielbiam! :) Obszedłem całe miasteczko dookoła i przez to trochę późno byłem pod murami zamku. No ale trudno. Po prostu w Glasgow będę szybciej przebierał nogami ;) Zamek ładny w środku, zadbany, ale spodziewałem się większego wow! Ale i tak mi się podobało :) Wracając na dworzec znalazłem ciapacki sklep (tylko oni mają takie) z komórkowymi częściami. Od razu kupiłem drugą baterie choć z bólem serca wyciągalem z portfela 13 funtów. Żeby jeszcze inwestować w złom, który za miesiąc pójdzie w odstawkę. No ale wyjścia  już nie było. Stara bateria padła kompletnie. A kontakt ze światem muszę mieć.
Będąc w Stirling patrzyłem w strone gór po których jutro będę chodził. I co zobaczyłem? Na niektórych wierzchołkach jest... śnieg! Oj coś czuje że moje nowe Salomony będą miały porządny chrzest bojowy :)
Do Glasgow dotarłem ok. 15:30. I zacząłem zwiedzać po kolei największe atrakcje. Goerge Squere, Art Gallery, deptak Burchanan Street aż dotarłem do katedry. Z zewnątrz jak zwykła katedra ale w środku śliczna! Warto zwiedzić. Potem poszedłem na prawie drugi koniec miasta. Tam były równie ciekawe obiekty. M.in. Kelvinbridge Museum & Art Gallery oraz University of Glasgow. To ostatnie było przepiękne! W życiu nie widziałem tak pięknego uniwersytetu! Tam to ja mógłbym studiować ;)
Dziś Wielki Piątek a więc udałem się do polskiego kościoła notabene zlokalizowanego bardzo blisko Thurso Street :) Cóż za zbieg okoliczności! A może wcale nie? :) Po mszy pochodziłem wzdłuż rzeki Forth płynącej przez Glasgow i czekałem na wiadomość od Wiktora, że jest już w domu i że mogę już do niego wbijać. Wiktor to chłopak znaleziony na portalu Caochsurfing.com, a wi3c potężnej bazy ludzi, którzy oferują nocleg za free i nie tylko. Czasem oprowadzą Cię po mieście, nakarmią, zawiozą na lotnisko. To mój pierwszy nocleg w ten sposób. Nowe doświadczenie się przyda :)
Poćwiczyłem sobie też robienie nocnych zdjęć na moim nowy wybajerzonym sprzęcie ;) Oj spisuje się rewelacyjnie! Jestem bardzo zadowolony :) Dzięki Artur za dobrą radę! Na koniec dnia poszedłem do India Quai Restaurant. Z racji postu wziąłem sobie danie warzywne. W porównaniu z szuchymi bułkami, które jadełem cał dzień to było to niebo w gębie! Naprawdę pyszne. A restauracja spoko. Polecam :) Fajne kelnerki tam pracują ;)
Jest już po północy. O 4:20 pobudka. A więc zostało... 3,5h snu!!! Daje nura pod kołdre. To był cudowny dzień! :)

czwartek, 17 kwietnia 2014

Oprócz błękitnego nieba, nic mi dzisiaj nie potrzeba :)

Doczekałem się! :) Na reszcie wolne! I znów mogę robić coś co kocham - podróżować! :D Właśnie jestem w pociągu. W Preston mam przesiadkę a potem prosto do Glasgow! :) Ależ jestem podekscytowany! :) Ależ się cieszę! :) Martwi mnie tylko telefon. Bateria żyje na oparach. Przed chwilą mi padł :( A miał 85% baterii!! Teraz jestem na kablu bo pokazywało że bateria pusta. I już jest naładowana! Po 3 minutach! Głupi złom! Ale jeszcze miesiąc i... :D
Nie wiem czy uda mi się dziś kupić jakąś baterie bo dziś Bank Holiday a więc wszystko będzie pozamykane :( Ale oby tylko takie problemy w życiu były jak zużyta bateria. Gdyby nie GPS w telefonie i pozaznaczane w nim najważniejsze miejsca do zobaczenia, telefon byłby mi nie potrzebny. Nie przejmuje się tym zbyt. Dam sobie rade :D Znajdzie się jakąś mapę ;) Ważne żeby pogoda dopisała. A taka póki co jest palce lizać! :D Żadnej chmurki chmurki na niebie! :) Bo oprócz błękitnego nieba, nic mi dzisiaj nie potrzeba ;)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Lustrzanka


Jestem pijany ze szczęścia, i chyba jeszcze trochę niedowierzań bo spełniło się koje kolejne marzenie! :) I to takie wielkie! :) Kupiłem sobie lustrzankę :D Odebrałem właśnie paczkę. Toż to absolutny kosmos! :) Aż mam gęsią skórkę :P Aparat jest świetny i trochę ciężki ale dam radę. Muszę się tylko go szybko nauczyć a to nie do końca może być takie proste. Ale uda się na pewno.
Aparat miał być na wyprawę, która już niebawem i udało się - będzie robił piękne foty! :)
A więc marzenia się nie spełniają - marzenia się po prostu spełnia! :)