To był niesamowity weekend! No jeden z najlepszych w moim życiu! Udało się zrealizować plan wycieczki w 97% :) Mało tego!! Pogoda była wspaniała! Przez 4 dni (!!), nie liczac dzisiejszego poranka gdzie mgliście, miałem błękitne niebo i słońce, które nieźle grzało! :D Pan, z którym jechałem stopem, powiedział mi, że dawno w Szkocji nie było tak pięknej Wielkanocy! A gdy ktoś się dowiedział, że bilety kupiłem miesiąc temu (cena oczywiście jest dużo niższa - tak się oszczędza kase na szaleństwa podczas wypadu ;) ), mówił, że jestem farciarzem ;) Oj tam :) Trochę szczęścia w życiu trzeba mieć, a co! :) Poza tym głupi ma zawsze szczęście :P
Przez 4 dni, zrobiłem 1500km - koleją, autobusem miejskim, stopem, taksówką, autokarem i zwiedziłem całe mnóstwo pięknych miejsc: Stirling wraz z zamkiem, Glasgow, przejechałem się West Highland Railway z Glasgow do Port William - jedną z najbardziej malowniczych szkockich tras kolejowych, wszedłem na Bena Nevisa - najwyższą górę Wielkiej Brytanii, widziałem słynne jezioro Loch Ness (potrów chyba miał sjeste bo go akurat nie było), dotarłem na przylądek Dunnet Head - najdalej wysunięty na północ punkt głównej wyspy Wielkiej Brytanii, widziałem potężne klify robiące ogromne wrażenie - najpiękniejsze w moim życiu, odwiedziłem Thurso - miasteczko, w którym urodził się słynny sir William Smith, a na koniec odwiedziłem jeszcze przepiękną stolicę Szkocji - Edynburg :) Wrażeń, wspomnień, radości, szczęścia - bez liku! :) Tyle marzeń, tych większych i tych mniejszych, spełniłem podczas jednej wyprawy! :) Nie potrafię opisać tego co czuję, nie umiem. Ale jestem przeszczęśliwy! :) Kocham podróżować, kocham żyć w ten sposób :) Bo tak (moim zdaniem) smakuje życie :) Bez względu na to ile to kosztuje. Marzenia warto spełniać :) A Szkocje polecam każdemu! :) Ja sam na pewno tam wrócę :)
Przez 4 dni, zrobiłem 1500km - koleją, autobusem miejskim, stopem, taksówką, autokarem i zwiedziłem całe mnóstwo pięknych miejsc: Stirling wraz z zamkiem, Glasgow, przejechałem się West Highland Railway z Glasgow do Port William - jedną z najbardziej malowniczych szkockich tras kolejowych, wszedłem na Bena Nevisa - najwyższą górę Wielkiej Brytanii, widziałem słynne jezioro Loch Ness (potrów chyba miał sjeste bo go akurat nie było), dotarłem na przylądek Dunnet Head - najdalej wysunięty na północ punkt głównej wyspy Wielkiej Brytanii, widziałem potężne klify robiące ogromne wrażenie - najpiękniejsze w moim życiu, odwiedziłem Thurso - miasteczko, w którym urodził się słynny sir William Smith, a na koniec odwiedziłem jeszcze przepiękną stolicę Szkocji - Edynburg :) Wrażeń, wspomnień, radości, szczęścia - bez liku! :) Tyle marzeń, tych większych i tych mniejszych, spełniłem podczas jednej wyprawy! :) Nie potrafię opisać tego co czuję, nie umiem. Ale jestem przeszczęśliwy! :) Kocham podróżować, kocham żyć w ten sposób :) Bo tak (moim zdaniem) smakuje życie :) Bez względu na to ile to kosztuje. Marzenia warto spełniać :) A Szkocje polecam każdemu! :) Ja sam na pewno tam wrócę :)

