piątek, 30 maja 2014

Artur

Kto by pomyślał, że po nieco ponad roku Artur pójdzie w moje ślady? W życiu nie przypuszczałem, że spotkamy się w Bolton, w sensie, że będziemy mieszkać w jednym mieście! Oczywiście byłem gorącym zwolennikiem jego wyprowadzki za granicę. A tu proszę, Anglia, Bolton. Tak właśnie wygląda życie. Ciekaw jestem jak mu się tu wszystko poukłada? Oczywiście pomogę mu jak tylko będę umiał najlepiej. Niestety pracy nie jestem w stanie mu załatwić. Ale wszystkie inne sprawy pomogę mu pozałatwiać.
Cieszę się, że go mam tak blisko. Że razem będziemy próbować ułożyć nasze życia. Jestem dobrej myśli, i jestem bardzo spokojny. Musi być dobrze i nie ma innej opcji! W życiu często tak jest, że odważne decyzje są nagradzane. Do tego szczypta szczęścia i wszystko się ułoży.
P.S. To była bardzo dobra decyzja, Artur :)

York

York - niegdyś bardzo ważna angielska twierdza, w starożytności największa baza militarna Rzymian na północy, dziś stolica słodkości. Choć słynniejszy jest New York, to jednak to miasto bardzo mnie ciekawiło. Nie wiem czemu, ubzdurałem sobie, że jest tam duży zamek. Właściwie to nie ma go tam prawie wcale. Poza murami i basztą nie wiele zostało. Został natomiast średniowieczny układ uliczek Starego Miasta. Po Rzymianach nie ma praktycznie śladu. Resztek ich obecności możemy szukać w podziemiach yorkowej katedry -York Minster. Z resztą to największa katedra angielska. Również największa w północnej Europie. Robi wrażenie! I pomyśleć, że jeszcze 50 lat temu się sypała.
Wspomniane słodkości to nie przesada. Naprawdę jest tu mnóstwo cukierni i kawiarni. A niektóre pyszności można dostać tylko tutaj. Obżarłem się jak nie wiem! A raz na jakiś czas można sobie pozwolić. Warto tu przyjechać. Cieszę się, że i ja tu przyjechałem :)

środa, 21 maja 2014

Rok w Greshamie





(poniedziałek, 19.05)
To dziś mija rok jak już pracuje w firmie Gresham Office Furniture Ltd. Szybko minął. To pierwszy pełny rok pracy i mam nadzieję że ostatni.
Miałem dużo szczęścia. Najpierw trafiłem na dział Engenieringu a dokładnie na Workshop. Chłopaki nawet szybko mnie polubili. Dobrze mi się tam pracowało mimo, że nie obyło się bez wpadek. Potem mnie zaolnili na trzy dni w dniu wylotu do Kopenhagi by po trzech dniach przyjąć mnie znowu na VDU czyli na stoły. To tu rozwinąłem skrzydła i będąc tu "wypracowałem" sobie "contract" czyli umowę o pracę. Kto by pomyślał, że będę kiedyś oficjalnym pracownikiem Greshama ;) Obecnie pracuje na KD i nie jest tu źle choć strasznie się rozleniwiłem ;) Ale za to jaka ekstra jest ekipa! :) Nie raz można popłakać się ze śmiechu :D
Robota jest ciężka, co się nadźwigam to moje. Ale mimo najniższej krajowej, no i oczywiście nadgodzinom, mogę spełniać swe marzenia i podróżować a także realizować swój mały cel życiowy :)
Jak to mówią nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Trochę szczęścia w życiu trzeba mieć ;) 

Kto powiedział, że jabłko nie przynosi szczęścia? :)


(Niedziela, 18.05)
Dziś miałem wybrać się na fajną ścianę - Castle Climbing Wall. Pojechałem więc metrem na stacje Finsbury Park. Pamiętam ją z wypadu do Francji :D Ale gdy tam dotarłem stwierdziłem że jednak nie mam ochoty na wspinanie. Zauważyłem za to mnóstwo kibiców Arsenalu, którzy zmieniali pod Emirates Stadium by świętować zdobycie Pucharu Anglii :) Ledwo zdążyłem znaleźć fajne miejsce gdy po chwili nadjechał autokar z piłkarzami, którzy trzymali puchar :) Kibice śpiewali, klaskali, skandowali. Niesamowita atmosfera była! :) Ale miałem szczęście! Pierwszy raz coś tak fantastycznego widziałem na żywo! :)
Dziś a właściwie wczoraj spełniło się moje kolejne marzenie :) Jestem szczęśliwym posiadaczek jabłuszka a konkretnie najnowszego iPhone'a 5S :) Jest śliczny! Zawsze chciałem mieć takie cacko! I mam :D A wszystko dzięki mojej matce chrzestnej :) Nie udało mi się kupić go przez neta bo mi przelew zablokowano, więc ciocia zaproponowała że mi sprezentuje zamiast iPada :) A iPada kupie sobie sam :) Tak więc pora podziękować androidowi za współpracę ;) 

Spotkania po latach

(sobota, 17.05)
Do Londynu dotarłem w dwie godziny! Z Manchesteru! Tak to ja mogę podróżować :) Przywitała mnie przepiękna, słoneczna pogoda. Przyjechałem do Londynu by spotkać z kilkoma osobami. Między innym z kuzynkami,  których nie widziałem chyba ze 20 lat! Od dawna mieszkają w Chicago. Świetne dziewczyny! :) Bardzo sympatyczne :) Pokazałem im trochę angielskiej ziemi zarówno w dzień jak i w nocy. Tower of London, Tower Bridge, London Cathedral, a wieczorem Big Bena, London Eye i Trafangal Sauare :) Elkę odwiedzą jutro :)
Kolejnym spotkaniem po latach było spotkanie z Mikołajem Dyjakiem :) Wyskoczyliśmy do pubu na piwo i na mecz Barcelona - Atletico :) Fajnie było zobaczyć jego mordkę :) Miałem też okazje poznać jego dziewczynę Kasię ;) Atletico zdobyło Mistrzostwo Hiszpanii z czego Mikołaj nie był zadowolony ;)
Wieczorem jak już wspomniałem był spacer pod Big Benem a przed północą dotarłem do Canary Wharf gdzie mieszkali moi dawni znajomi z Lublina :) Poznałem ich przez Paździocha.  Bardzo się cieszę że ich odwiedziłem i dziękuje za przenocowanie! To bardzo miło z waszej strony :) Mam nadzieję że utrzymam z nimi kontakt bo fantastyczne z nich osoby :)
Jedynym minusem dzisiejszego dnia było to że w ogóle nie miałem weny na zdjęcia :( No ale tak czasem bywa. 

niedziela, 11 maja 2014

Pierwszy rok


To dziś mija pierwszy rok normalniejszego życia. Dokładnie rok temu zapakowałem moje graty do walizek i wsiadłem w samolot trzymając bilet w jedną stronę... Żeby było śmieszniej - do Londynu. Tam odwiedziłem kolegę liceum. Spędziłem u niego weekend. I to były ostatnie dwa dni bezstresowe. Z Londynu uderzyłem na Bolton. To tu zacząłem nowe życie. 13 maja - data wyjątkowa.
Po roku mam pracę na umowę na czas nieokreślony, mam niezły pokoik, podciągnąłem mocno angielski. Nauczyłem się walczyć o swoje, jeszcze bardziej się usamodzielniłem, zahartowałem nieco moją psychikę, poukładałem sobie niektóre sprawy w głowie. Prócz tego spełniłem kilka swych marzeń: mam świetny sprzęt wspinaczkowy, bardzo dobrą lustrzankę, zwiedziłem wspaniałe i piękne miejsca. W planach jest spełnienie kolejnych marzeń, są kolejne podróże i przeprowadzka. Przeprowadzka do innego kraju. Mam nadzieję, że kraju w którym będę na 100%, w którym będę robił to co kocham. To jest mój cel, cel numer jeden i na nim się skupiam. Z optymizmem i wiarą patrzę w przyszłość. Musi się udać.
Nie osiągnąłbym tego wszystko zostając w kraju. Dlatego był to bardzo dobry wybór. Mimo wszystko...