Bardzo smutne wieści docierają z Ukrainy. Od 29 grudnia trwają tam demonstracje i zamieszki. Opozycja domaga się zmiany władzy, odejscia prezydenta Janukowycza i wznowienie rozmów z Unią Europejską. To właśnie ta ostatnia rzecz była iskrą zapalną. Rząd , na kilka dni przed rozpoczęciem unijnego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, zerwały
umowy dotyczące stowarzyszenia z Unią Europejską, co doprowadziło do trwających do dziś
zamieszek. Bo Ukraińcy myślą inaczej. Widzą szanse na lepsze życie, na wolność, na normalny kraj. I o to walczą! Toczą regularne bitwy z siłami bezpieczeństwa i milicją. Ich "twierdzą" jest Majdan - plac w centrum miasta. To tam powstały barykady. Tam ludzie się mobilizują, wspierają i motywują do walki o lepsze jutro. Ostatniej nocy milicja otoczyła cały plac, zamknęła cały Kijów, nikt nie wjedzie ani nie wyjedzie. Mało tego zaczeła szturmować Majdan, strzelając do ludzi!! Nie tylko z broni gładkolufowej ale również z ostrej amunicji!! Są pierwsze ofiary. Świat tylko patrzy... Nic nie reaguje. Tak jak patrzył na nas gdy atakowały nas Niemcy w '39 roku... Smutne, ale prawdziwe. Oby zginęło jak najmniej ludzi.
P.S. Podobno ogłoszono rozejm i ponownego natarcia na demonstrantów nie będzie. Puste słowa czy jednak porozumienie?



