niedziela, 11 maja 2014

Pierwszy rok


To dziś mija pierwszy rok normalniejszego życia. Dokładnie rok temu zapakowałem moje graty do walizek i wsiadłem w samolot trzymając bilet w jedną stronę... Żeby było śmieszniej - do Londynu. Tam odwiedziłem kolegę liceum. Spędziłem u niego weekend. I to były ostatnie dwa dni bezstresowe. Z Londynu uderzyłem na Bolton. To tu zacząłem nowe życie. 13 maja - data wyjątkowa.
Po roku mam pracę na umowę na czas nieokreślony, mam niezły pokoik, podciągnąłem mocno angielski. Nauczyłem się walczyć o swoje, jeszcze bardziej się usamodzielniłem, zahartowałem nieco moją psychikę, poukładałem sobie niektóre sprawy w głowie. Prócz tego spełniłem kilka swych marzeń: mam świetny sprzęt wspinaczkowy, bardzo dobrą lustrzankę, zwiedziłem wspaniałe i piękne miejsca. W planach jest spełnienie kolejnych marzeń, są kolejne podróże i przeprowadzka. Przeprowadzka do innego kraju. Mam nadzieję, że kraju w którym będę na 100%, w którym będę robił to co kocham. To jest mój cel, cel numer jeden i na nim się skupiam. Z optymizmem i wiarą patrzę w przyszłość. Musi się udać.
Nie osiągnąłbym tego wszystko zostając w kraju. Dlatego był to bardzo dobry wybór. Mimo wszystko...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz