piątek, 18 kwietnia 2014

Stirling & Glasgow


Pierwsze wrażenie po dotarciu do Glasgow? Zimno! Oj, tak. Poranek był przepiękny ale zimny, mimo że była już 10. No ale w koncu pojechałem na północ :) Zaraz po przyjeździe na dworzec Glasgow Central udałem się na drugi dworzec, Queen Street Station skąd ruszyłem do Stirling. Moje kolejne małe marzenie się spełniło! Zawsze chciałem zobaczyć zamek Stirling :) Jeden z najpiękniejszych szkockich zamków. Miasteczko bardzo mnie urzekło. Cisza, spokój. Domki głównie z kamienia jak przystało na typowe szkockie miasteczko. Ludzie przyjaźni, uśmiechnięci :) Ja też byłem. W końcu przyjechałem do Szkocji, którą uwielbiam! :) Obszedłem całe miasteczko dookoła i przez to trochę późno byłem pod murami zamku. No ale trudno. Po prostu w Glasgow będę szybciej przebierał nogami ;) Zamek ładny w środku, zadbany, ale spodziewałem się większego wow! Ale i tak mi się podobało :) Wracając na dworzec znalazłem ciapacki sklep (tylko oni mają takie) z komórkowymi częściami. Od razu kupiłem drugą baterie choć z bólem serca wyciągalem z portfela 13 funtów. Żeby jeszcze inwestować w złom, który za miesiąc pójdzie w odstawkę. No ale wyjścia  już nie było. Stara bateria padła kompletnie. A kontakt ze światem muszę mieć.
Będąc w Stirling patrzyłem w strone gór po których jutro będę chodził. I co zobaczyłem? Na niektórych wierzchołkach jest... śnieg! Oj coś czuje że moje nowe Salomony będą miały porządny chrzest bojowy :)
Do Glasgow dotarłem ok. 15:30. I zacząłem zwiedzać po kolei największe atrakcje. Goerge Squere, Art Gallery, deptak Burchanan Street aż dotarłem do katedry. Z zewnątrz jak zwykła katedra ale w środku śliczna! Warto zwiedzić. Potem poszedłem na prawie drugi koniec miasta. Tam były równie ciekawe obiekty. M.in. Kelvinbridge Museum & Art Gallery oraz University of Glasgow. To ostatnie było przepiękne! W życiu nie widziałem tak pięknego uniwersytetu! Tam to ja mógłbym studiować ;)
Dziś Wielki Piątek a więc udałem się do polskiego kościoła notabene zlokalizowanego bardzo blisko Thurso Street :) Cóż za zbieg okoliczności! A może wcale nie? :) Po mszy pochodziłem wzdłuż rzeki Forth płynącej przez Glasgow i czekałem na wiadomość od Wiktora, że jest już w domu i że mogę już do niego wbijać. Wiktor to chłopak znaleziony na portalu Caochsurfing.com, a wi3c potężnej bazy ludzi, którzy oferują nocleg za free i nie tylko. Czasem oprowadzą Cię po mieście, nakarmią, zawiozą na lotnisko. To mój pierwszy nocleg w ten sposób. Nowe doświadczenie się przyda :)
Poćwiczyłem sobie też robienie nocnych zdjęć na moim nowy wybajerzonym sprzęcie ;) Oj spisuje się rewelacyjnie! Jestem bardzo zadowolony :) Dzięki Artur za dobrą radę! Na koniec dnia poszedłem do India Quai Restaurant. Z racji postu wziąłem sobie danie warzywne. W porównaniu z szuchymi bułkami, które jadełem cał dzień to było to niebo w gębie! Naprawdę pyszne. A restauracja spoko. Polecam :) Fajne kelnerki tam pracują ;)
Jest już po północy. O 4:20 pobudka. A więc zostało... 3,5h snu!!! Daje nura pod kołdre. To był cudowny dzień! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz