Najfajniej się chyba pisze tak na bieżąco, kiedy w człowieku jest najwięcej emocji. Od rana jestem pełen dobrego humoru :) Bo od rana świeci cudowne słońce, niebo jest błękitne i spełniłem kolejne marzenie :) Jestem w miejscu, które zawsze chciałem zobaczyć - półwysep Dunnet Head. To najdalej wysunięty na północ Wielkiej Brytanii (jako wyspy). Nie sądziłem jednak, że to miejsce jest aż tak piękne! :)
Siedzę sobie teraz na plaży w Thurso, słucham szumu morza (a właściwie to już chyba Atlantyk - cholernie zimny bo wlazłem po kostki - dalej nie było opcji!) i wspominam sobie dzisiejszy dzień. Zobaczyłem dziś niesamowicie piękne klify. W życiu takich nie widziałem! Wysokie na prawie 100m skaliste wybrzeże, o które z hukiem rozbijały się potężne fale. No coś fantastycznego! :) Trudno to opisać słowami. Zdjęcia też tego nie oddadzą.
Obszedłem cały półwysep dookoła. No trochę się idzie, nie powiem. Mi zajęło to jakieś 6h, z odpoczynkami, zdjęciami i podziwianiem. Na najdalej wysuniętym punkcie jest latarnia. Ale jest ogrodzony i wisi tabliczka - teren prywatny. Trochę żałuje, że nie poszedłem tam ostatniego wieczoru, ale byłem zbyt padnięty. I właściwie od latarni zaczyna się ścieżka wiodąca wzdłuż urwistego brzegu. Jedynym mankamentem tejże ścieżynki jest jej szerokość. Jedyne 20cm! Na jedną stopę! No i trzeba stawiać kroki jak modelka. Inna sprawa jest taka, że bez dobrych butów nie radzę się tam wybierać. Prawie cały teren jest podmokły mimo, że sprawia wrażenie suchego jak pieprz. Na dodatek trzeba się co jakiś czas przeprawiać przez bagniste strumyki. Moje nowe Salomony spisały się na medal! :)
Na ścieżce spotkałem tylko 3 osoby. Prócz nich nie było żywej duszy! Tylko ja i dzika przyroda! :) Po dotarciu do West Dunnet zobaczyłem dopiero człowieków i... baaaardzo długą plaże. Na jej końcu dopiero (po godzinie marszu) było Castletown gdzie chciałem złapać transport do Thurso. Chwile zeszło kiedy pewien miejscowy podrzuciłem mnie do ostatniego celu mojej podróży. W miarę szybko.też znalazłem nocleg. Nie będą to królewskie warunki jak zeszłej nocy ale ważne, że blisko stacji i jest coś nad głową ;) Cena też jest nie bez znaczenia ;)
Zmykam do jakiegoś pubu, poznać tubylców, bo zaraz zajdzie słońce i na plaży robi się już dość zimno. Może to nie koniec wrażeń na dziś? ;)
Siedzę sobie teraz na plaży w Thurso, słucham szumu morza (a właściwie to już chyba Atlantyk - cholernie zimny bo wlazłem po kostki - dalej nie było opcji!) i wspominam sobie dzisiejszy dzień. Zobaczyłem dziś niesamowicie piękne klify. W życiu takich nie widziałem! Wysokie na prawie 100m skaliste wybrzeże, o które z hukiem rozbijały się potężne fale. No coś fantastycznego! :) Trudno to opisać słowami. Zdjęcia też tego nie oddadzą.
Obszedłem cały półwysep dookoła. No trochę się idzie, nie powiem. Mi zajęło to jakieś 6h, z odpoczynkami, zdjęciami i podziwianiem. Na najdalej wysuniętym punkcie jest latarnia. Ale jest ogrodzony i wisi tabliczka - teren prywatny. Trochę żałuje, że nie poszedłem tam ostatniego wieczoru, ale byłem zbyt padnięty. I właściwie od latarni zaczyna się ścieżka wiodąca wzdłuż urwistego brzegu. Jedynym mankamentem tejże ścieżynki jest jej szerokość. Jedyne 20cm! Na jedną stopę! No i trzeba stawiać kroki jak modelka. Inna sprawa jest taka, że bez dobrych butów nie radzę się tam wybierać. Prawie cały teren jest podmokły mimo, że sprawia wrażenie suchego jak pieprz. Na dodatek trzeba się co jakiś czas przeprawiać przez bagniste strumyki. Moje nowe Salomony spisały się na medal! :)
Na ścieżce spotkałem tylko 3 osoby. Prócz nich nie było żywej duszy! Tylko ja i dzika przyroda! :) Po dotarciu do West Dunnet zobaczyłem dopiero człowieków i... baaaardzo długą plaże. Na jej końcu dopiero (po godzinie marszu) było Castletown gdzie chciałem złapać transport do Thurso. Chwile zeszło kiedy pewien miejscowy podrzuciłem mnie do ostatniego celu mojej podróży. W miarę szybko.też znalazłem nocleg. Nie będą to królewskie warunki jak zeszłej nocy ale ważne, że blisko stacji i jest coś nad głową ;) Cena też jest nie bez znaczenia ;)
Zmykam do jakiegoś pubu, poznać tubylców, bo zaraz zajdzie słońce i na plaży robi się już dość zimno. Może to nie koniec wrażeń na dziś? ;)
P.S. zdjęcia do wpisów będą dodane później.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz