Ostatnio okrywam potęgę psychologii. To zachwycające a zarazem przerażające, co może drzemać w zakamarkach naszych myśli. Często powtarzam, że "wszystko jest w głowie". Bo tak właśnie jest. Wszystko jest tam "zakodowane". Wiara, sukces, odwaga, wiedza, porażka, wady, strach... No właśnie - strach. To jeden z tych największych naszych przeciwników. I choć mam świadomość o czym teraz piszę, to nie zawsze o tym pamiętam. Albo nie chcę pamiętać (bywa i tak). Ostatnio to właśnie strach stał się moim największym przeciwnikiem. A zarazem wrogiem numer jeden. Bo to jego chcę pokonać. Nie jest łatwo, oj nie. Nie raz potrafi obezwładnić, nie raz sparaliżować. I nawet silni robią się słabi. Ale są osoby, które potrafią pomóc. Są przyjaciele, którzy potrafią doradzić. I właśnie jedna z moich przyjaciółek, podrzuciła mi pewną książkę, autorstwa Spencera Johnsona - "Kto zabrał mój ser?" Jest ona krótka ale treściwa. I o to właśnie chodzi. Kilka pytań zawartych w pewnej historii potrafią otworzyć oczy na pewne sprawy życia codziennego i dać wiele do myślenia. Wspaniałe w tej książce jest jej uniwersalność. Przesłanie w niej zawarte można zastosować zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Może nie jest to jakieś wielkie odkrycie ale ważne, że komuś zawsze może pomóc. Bo wystarczy zadać sobie pytanie: co byś zrobił gdybyś się nie bał? Samo to pytanie potrafi uruchomić jeśli nie naszą wyobraźnie to chociaż skłonić nas do małej refleksji nad swoim życiem...
wtorek, 14 stycznia 2014
Kto zabrał mój ser?
Ostatnio okrywam potęgę psychologii. To zachwycające a zarazem przerażające, co może drzemać w zakamarkach naszych myśli. Często powtarzam, że "wszystko jest w głowie". Bo tak właśnie jest. Wszystko jest tam "zakodowane". Wiara, sukces, odwaga, wiedza, porażka, wady, strach... No właśnie - strach. To jeden z tych największych naszych przeciwników. I choć mam świadomość o czym teraz piszę, to nie zawsze o tym pamiętam. Albo nie chcę pamiętać (bywa i tak). Ostatnio to właśnie strach stał się moim największym przeciwnikiem. A zarazem wrogiem numer jeden. Bo to jego chcę pokonać. Nie jest łatwo, oj nie. Nie raz potrafi obezwładnić, nie raz sparaliżować. I nawet silni robią się słabi. Ale są osoby, które potrafią pomóc. Są przyjaciele, którzy potrafią doradzić. I właśnie jedna z moich przyjaciółek, podrzuciła mi pewną książkę, autorstwa Spencera Johnsona - "Kto zabrał mój ser?" Jest ona krótka ale treściwa. I o to właśnie chodzi. Kilka pytań zawartych w pewnej historii potrafią otworzyć oczy na pewne sprawy życia codziennego i dać wiele do myślenia. Wspaniałe w tej książce jest jej uniwersalność. Przesłanie w niej zawarte można zastosować zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Może nie jest to jakieś wielkie odkrycie ale ważne, że komuś zawsze może pomóc. Bo wystarczy zadać sobie pytanie: co byś zrobił gdybyś się nie bał? Samo to pytanie potrafi uruchomić jeśli nie naszą wyobraźnie to chociaż skłonić nas do małej refleksji nad swoim życiem...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz