A w moim przypadku jeden pens, którego dziś znalazłem na mokrym chodniku :) Nowiutki, święcący. Tak, nawet po jednego pensa się schylam. Wszak trzeba pieniądze szanować . Jest pewna osoba, która wciąż mi to powtarza. Aż do irytacji. Niemniej jednak ucieszyłem się gdy go znalazłem. Po prostu czekał na mnie :) Wiele innych rzeczy też na mnie czekało lub nadal czeka . Kiedyś je znajdę. Na pewno!
Czy monety dają szczęście? Bo nie będę się zagłębiał w temat czy pieniądze dają szczęście? Post byłby wtedy zbyt długi ;) Ale monety - takie nasze, szczęśliwe - dają szczęście czy nie? Osobiście nie wierzę w żadne talizmany. Aczkolwiek mam swoją ulubioną monetę :) To 20-sto pensówka zachowana z ostatniego mojego pobytu w Anglii przed dwoma laty. Często się nią bawiłem, obracając w palcach, siedząc przy biurku. Od mojego przyjaciela z Londynu, u progu mojej nowej, życiowej przygody, dostałem monetę jednofuntową. Na szczęście :) Może kiedyś się pomnoży i przyniesie fortunę ;)
Niewątpliwie szczęście w życiu trzeba mieć. Choć odrobinę. Ja mam go znacznie więcej niż inni (podobno głupi ma zawsze szczęście) ;) Jestem szczęściarzem bo mam zdrowie. A dzięki niemu mogę robić wszystko. A na pewno mogę spełniać marzenia. Podobno jak się nie ma szczęście w hazardzie (karty, kasyno, itp.) to ma się w miłości. Jakoś jak na złość nie mam szczęścia ani w jednym ani w drugim. No chyba, że to szczęście jest olbrzymie i idzie do mnie małymi kroczkami :) I w to mam zamiar wierzyć ściskając w dłoni znalezionego angielskiego "grosika" :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz