Po wspinaniu pojechaliśmy na grilla do znajomych Artura, którzy mieszkają w Redditch. Nie było tak źle. Przynajmniej pojedliśmy za free ;) Potem wpadliśmy do mojego kumpla z Łodzi. Przemka już dawno nie widziałem a to spoko ziom jest :) Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, wypiliśmy flaszeczke, we dwoje bo Artur bidok padł jak tylko siadł przy stole :P
Flaszeczka szybko pękła ale stan "poflaszeczkowy" niestety szybko nie minął. Dobrze że po whisky nie mam kaca ;) Ale i tak człowiek się jakoś dziewnie czuje. Na szczęście spotkanie z Pauliną bardzo pomogło :) Lubię ją bardzo. To fajna, pogodna i uśmiechnięta dziewczyna. Zaraża wszystkich swą pozytywną energią :) I chyba jest jeszcze piękniejsza przez to zakochanie w Hubercie. Ale to dobrze. Cieszę się, że jest szczęśliwa :)
To był fajny weekend. W końcu wolny a nie pracujący. Oby więcej takich!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz