Po nocy koło lotniska, pojechaliśmy pod pierwszą ścianę. Dojście tam było trudne, suchym korytem rzeki. Ale byliśmy tam sami. Znaleźliśmy miejsce na baze i poszliśmy spać. Rano wielkie wspinanie! Ale okazało się że nie takie wielkie bo stękaliy na drodze o wycenie 4+ !!! Albo jesteśmy tak cieńcy albo wycena jesy tak zaniżona! Jakby nie było to i tak pokonała nas nie droga a upał i żar jaki się lał z nieba. Nie szło wytrzymać w butach. Zgarneliśmy więc graty i pojechaliśmy na zachodnie wybrzeże. Piękny zachód słońca był tam. Tam zrobiłem moje pierwsze zdjęcie z szarym filtrem który dostałem w prezencie od Paździocha :) Dzięki wielkie Stary za pamięć i za prezent. Mleczna droga była śliczna. Cykady grały swój koncert a ja czułem że żyje.
sobota, 25 października 2014
MAJORKA :D
Jeszcze nie dociera do mnie, że lece na wyspę, o której marzyłem :) Że będę się tam wspinał z moim przyjacielem, że będę spał pod gołym niebem, że będę się cieszył każdym dniem. No może prawie każdym. Bo pierwszy pełny dzień, poniedziałek, był mocno stresujący. A właściwie szukanie samochodu. Ja miałem inny pomysł a Paździoch miał pewne oczekiwania. Do tego doszło pewne nieporozumienie, czy też niedogadanie i wyszło jak wyszło. Duży zgrzyt, nerwy, stresowa sytuacja. Ale w końcu znaleźliśmy auto. I przy naszym bagażu całkiem niezłe i tanie - Peugeot Partner. Teraz pozostało nam ochłonąć i korzystać z wakacji.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz