wtorek, 18 marca 2014

[*]

Środa - 12 marca
Człowiek jeszcze dobrze nie ochłonął po wspaniałym urlopie w górach a tu przychodzi smutna wiadomość z Tarnowa. Mój dziadziu nie żyje. Zmarł dziś rano, a właściwie we śnie. Miał 90 lat bez jednego tygodnia. Za tydzień miałby urodziny.  Ech... no takie życie. Każdego nas to czeka. A 90 lat to piękny wiek.
Jedyne co mi żal, że nie zadzwoniłem do dziadzia przed środą. Mialem taki plan ale no nie wyszło - były "ważniejsze" rzeczy do zrobienia...
Nie mam też jak przylecieć na pogrzeb :( Jest on w piątek bo stryjek Leszek poprosił bo ma rekolekcje w weekend. Nic kurde nie lata w piątki do Krakowa czy Rzeszowa. A jak coś gdzieś leci to w takich porach, że nie zdąże na pogrzeb. No i niestety nie będę na pogrzebie. A bardzo chciałem być. No ale co zrobić. Tak widocznie miało być...
Zostanie w mej pamięci jako wspaniały człowiek. Będę pamiętał wspólne sobotnie kawy, rozmowy przez telefon czy przejażdżki rowerowe z dzieciństwa. Mam nadzieję, że i ja kiedyś będę tak wspaniałym dziadkiem.
Dziadziu - dziękuje Ci za wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz