wtorek, 18 marca 2014

Pogrzeb

piątek - 14 marca
Niby rozumiem wszystko. Normalnie do tematu śmierci. Traktuje to jak coś normalnego - jak wstawanie codziennie rano - ale od dwóch dni nie moge sobie miejsca znaleźć... I wszystko jest do dupy...
Dziś był pogrzeb dziadzia. Przyjechało dużo współbraci stryja - taki mają zwyczaj. Stypa była na plebanii. A ja byłem w pracy. Jak tylko przylece do kraju to pojade prosto na cmentarz...
Wieczór był jeszcze gorszy chyba... Zadzwoniłem do Igi.  Chyba po prostu chciałem się komuś wygadać. Biedna nie bardzo wiedziała co mi powiedzieć. Sam bym nie wiedział... Ale doradziła modlitwe. I to było najlepsze rozwiązanie. Dziękuje! :*
Dziś byłem na drodze krzyżowej - też modląc się za dziadzia.
Niby wszystko rozumiem... ale póki co ciężko jest wyobrazić sobie pusty pokój...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz