poniedziałek, 17 marca 2014

Wszystko co dobre szybko się kończy

niedziela - 9 marca
No i zaspaliśmy! A mieliśmy wstać na poranną msze. Na szczęscie nie obudziliśmy się o 11! No ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Znalazłem na necie że jest msza w kościele w Białce. Szczęśliwie złapali na busa, który przywiózł nas do Białki pare minut przed mszą a zatrzymał się pod samym kościołem. Po mszy jednak okazało się, że... nie ma Twojej czapki :( Miałem ją w rękach i... chyba zostawiłem w busie :( Dałem ciała! :( Strasznie mi głupio z tego powodu. Przepraszam Cię Iga. Tak się po prostu nie robi. Dlatego odkupię Ci czapkę. To moja wina, że ona zginęła i to ja mam wyrzuty sumienia z tego powodu. Na szczęście miałaś jeszcze drugą buffkę i mogłaś jeździć na nartach. Choć pewnie ona tak super przed wiatrem nie chroniła Twoje uszka.
Na stoku spotkaliśmy Rafała Saka. Fajnie było spotkać kogoś znajomego. Choć... wydaje mi się, że... on chyba za mną nie przepada.
Dziś bardzo ładnie jeździłaś, ładnie technicznie. Najładniej ze wszystkich dni. W sumie to nie ma się czemu dziwić! Masz wrodzony talent! :) Cieszę się też, że posmakowały Ci kołacze, które wcinaliśmy w przerwie na herbatę :) 
W Białce spotkaliśmy się też z moimi rodzicami. Na początku było małe zamieszanie bo tata przyjechał na Jankulakowski Wierch a nie na Kotelnicę, gdzie pierwotnie się umówiliśmy ale ostatecznie wszystko się szczęśliwie skończyło. Rodzice zawieźli nas do Zakopanego, gdzie zostało nam tylko spakowanie plecaków i powrót do domku. Były małe problemy z Twoim autobusem bo wszystkie bilety wykupili. Dlatego zdecydowaliśmy się na bla bla car. To dość ryzykowne i bałem się o Ciebie ale... Pan Waldemar okazał się przesympatyczny i jest żeglarzem i paralotniarzem. Widocznie tak miało być, że nie było już biletów na autobus i dzięki temu poznałaś tak fantastyczną osobę. A może jeszcze kiedyś pomoże Ci ta osoba, kto wie?
Zaraz po Twoim wyjeździe oddałem sprzęt i zrobiłem małe zakupy. Kupiłem sobie też książke pt. Lawiny. Chciałbym w tym kierunku się szkolić. Może w przyszłości mi się przyda. A na pewno przyda mi się to w górach :) Na koniec poszedłem z rodzicami na kawe i ciasto. Potem ruszyliśmy na Katowice na lotnisko. 
To był bardzo udany urlop. Jeden z najlepszych na jakich byłem o ile nie najlepszy. Będę bardzo miło wspominał ten czas. Bardzo się cieszę, że mogliśmy spędzić trochę czasu razem i że mogliśmy się trochę lepiej poznać. Mam nadzieję, że dobrze to wpłynie na naszą przyjaźń :) Dziękuję Ci Iga za wszystko. Dzięki Tobie spełniło się moje kolejne małe marzenie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz