Wysiadłem w Bristolu, zrobiłem kilka kroków i musiałem szczękę zbierać z ziemi! Co za piękne miasto! Jaka świetna architektura! Jekie ciekawe style! Jak czysto! Jak to się mówi - to była miłość od pierwszego wrażenia :)
Szukałem kawiarni idąc w stronę portu. Szedłem losowo wybranymi uliczkami i na chybił trafił wszedłem do budynku na fajnym deptaku. Parter jakoś nie zachwycił. Normalna knajpka. Ale że na dole mało było miejsca poszedłem na piętro. Potrzebowałem też prąd. A na piętrze - fantastyczny wystrój! Klimat bardzo przypadł mi do gustu! :) No i kawa. Przepryszna! Cafe Revival to świetna kawiarnia. Chyba najstarsza w Bristolu. Mieści się przy 56 Corn Street. Polecam ją bez dwóch zdań :)
No więc skoro paliwo zatankowane ruszyłem dalej w miasto, które
zachwycało mnie coraz bardziej! Port wyglądał bardzo ładnie choć stosunkowo mało było jachtów. Następnie szedłem wzdłuż nabrzeża aż do doków, w których stał ss Great Britain. Pierwszy transatlantyk który regularnie kursował między Liverpoolem a Nowym Yorkiem i miał o wiele więcej szczęścia niż Titanic. Zawinął też do Sydney i opłynął Horn. W ogóle ma bardzo ciekawą historie. Wahałem się czy kupować bilet bo kosztował prawie £14 a u mnie z kasą krucho. Ale pomyślałem sobie - kurde Sebek, raz sie żyje! :) No i nie żałuje bo bardzo fajnie było. Z pokładu zadzwoniłem do Igi z pozdrowieniami z Bristolu :) Fajnie było ją usłyszeć :)
Pogoda była wymarzona! Słoneczko, prawie bezchmurne niebo, cieplutko, ze 20 stopni było jak nic! No lepiej trafić nie mogłem :) Byłem przeszczęśliwy :) Ruszyłem w dół rzeki Avon zastanawiając się jak bardzo Bristol przyplmina mi Kopenhage. Właśnie przez architukture i kolorowe domy. To naprawdę pięknie wygląda. Dotarłem do jednego z symboli miasta. Clifton Suspention Brigde to ustytułowany nad kanionionem wiszący most o potężnych pylonach. Wygląda bardzo okazale. Wokół niego są punkty widokowe skąd bardzo dobrze go widać. Dzielnica Clifton użekła mnie swoim secesyjnym stylem. Bardzo go lubię. Ruszyłem uliczkami w dół, w stronę centrum miasta ale odpaliłem aplikacje Banksy Tour, która nawigowała mnie do jego prac usytułowanych w różnych częściach miasta. Banksy to jeden z najbardziej znanych grafficiarzy. Miałem dużo frajdy szukając jegk dzieł. Wybrałem tylko te najbliżej centrum bo musiałem zdążyć na pociąg do Cheltenham. Tam wieczore. Odbywał się Banff Mountain Film Festival. Genialna impreza na której były pokazywane filmy o ludziach z wielką pasją :) Uwielbiam oglądać takie filmy. No i było też m.in. o wspinaczce :) Impreza godna polecenia.
W Cheltenham mieszka też mój kolega Damian Suligowski. I tak się ułożyło, że połączyłem przyjemne z pożytecznym czyli byłem na fastiwalu i go odwiedziłem. Jutro zwiedzamy jego miasto :)
Uwielbiam podróżować, zwiedzać, poznawać nowe miejsca i ludzi. A Bristol jest wyjątkowe. Od dziś to mój numer jeden w Wielkiej Brytanii :) Ma niesamowity klimat, piękną architekture, przyjaznych ludzi, żeglarską historie i podobno dobre jedzenie :) Jestem szczęśliwy że robie to co kocham czyli podróżuje. To chce w życiu robić :) Bo to coś fantastycznego! :)
Szukałem kawiarni idąc w stronę portu. Szedłem losowo wybranymi uliczkami i na chybił trafił wszedłem do budynku na fajnym deptaku. Parter jakoś nie zachwycił. Normalna knajpka. Ale że na dole mało było miejsca poszedłem na piętro. Potrzebowałem też prąd. A na piętrze - fantastyczny wystrój! Klimat bardzo przypadł mi do gustu! :) No i kawa. Przepryszna! Cafe Revival to świetna kawiarnia. Chyba najstarsza w Bristolu. Mieści się przy 56 Corn Street. Polecam ją bez dwóch zdań :)
No więc skoro paliwo zatankowane ruszyłem dalej w miasto, które
zachwycało mnie coraz bardziej! Port wyglądał bardzo ładnie choć stosunkowo mało było jachtów. Następnie szedłem wzdłuż nabrzeża aż do doków, w których stał ss Great Britain. Pierwszy transatlantyk który regularnie kursował między Liverpoolem a Nowym Yorkiem i miał o wiele więcej szczęścia niż Titanic. Zawinął też do Sydney i opłynął Horn. W ogóle ma bardzo ciekawą historie. Wahałem się czy kupować bilet bo kosztował prawie £14 a u mnie z kasą krucho. Ale pomyślałem sobie - kurde Sebek, raz sie żyje! :) No i nie żałuje bo bardzo fajnie było. Z pokładu zadzwoniłem do Igi z pozdrowieniami z Bristolu :) Fajnie było ją usłyszeć :)
Pogoda była wymarzona! Słoneczko, prawie bezchmurne niebo, cieplutko, ze 20 stopni było jak nic! No lepiej trafić nie mogłem :) Byłem przeszczęśliwy :) Ruszyłem w dół rzeki Avon zastanawiając się jak bardzo Bristol przyplmina mi Kopenhage. Właśnie przez architukture i kolorowe domy. To naprawdę pięknie wygląda. Dotarłem do jednego z symboli miasta. Clifton Suspention Brigde to ustytułowany nad kanionionem wiszący most o potężnych pylonach. Wygląda bardzo okazale. Wokół niego są punkty widokowe skąd bardzo dobrze go widać. Dzielnica Clifton użekła mnie swoim secesyjnym stylem. Bardzo go lubię. Ruszyłem uliczkami w dół, w stronę centrum miasta ale odpaliłem aplikacje Banksy Tour, która nawigowała mnie do jego prac usytułowanych w różnych częściach miasta. Banksy to jeden z najbardziej znanych grafficiarzy. Miałem dużo frajdy szukając jegk dzieł. Wybrałem tylko te najbliżej centrum bo musiałem zdążyć na pociąg do Cheltenham. Tam wieczore. Odbywał się Banff Mountain Film Festival. Genialna impreza na której były pokazywane filmy o ludziach z wielką pasją :) Uwielbiam oglądać takie filmy. No i było też m.in. o wspinaczce :) Impreza godna polecenia.
W Cheltenham mieszka też mój kolega Damian Suligowski. I tak się ułożyło, że połączyłem przyjemne z pożytecznym czyli byłem na fastiwalu i go odwiedziłem. Jutro zwiedzamy jego miasto :)
Uwielbiam podróżować, zwiedzać, poznawać nowe miejsca i ludzi. A Bristol jest wyjątkowe. Od dziś to mój numer jeden w Wielkiej Brytanii :) Ma niesamowity klimat, piękną architekture, przyjaznych ludzi, żeglarską historie i podobno dobre jedzenie :) Jestem szczęśliwy że robie to co kocham czyli podróżuje. To chce w życiu robić :) Bo to coś fantastycznego! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz